Majster na stulecie

Dyrektor sportowy

Jednym z problemów Lecha jest budowa kadry i jego polityka transferowa. Niska skuteczność działań transferowych była wielokrotnie opisywana w różnych miejscach, a lista nazwisk wszystkich słabych piłkarzy niepotrzebnie sprowadzonych do Poznania w ostatnich latach jest bardzo długa. Kadra Lecha od dawna pozostaje niekompletna. Na wielu pozycjach brakuje jakościowych zmienników, a nawet jeśli w danym okienku transferowym uda się rozwiązać problem na jednej pozycji, to braki pojawiają niemal jednocześnie w innym miejscu. Jest to właściwie materiał na osobny tekst, którym zapewne zajmiemy się w najbliższym czasie.

W tym tekście skupmy się na ostatnim okresie. Za szerokość i jakość kadry Kolejorza od jakiegoś czasu odpowiada Tomasz Rząsa, który wsławił się swą wypowiedzią z 26.11.2020 r o kadrze wystarczającej do gry na trzech frontach. Tydzień później 3 grudnia, w najbardziej prestiżowym meczu jesieni 2020 z Benficą w Lizbonie, Lecha reprezentowali między innymi: Muhar, Dejewski, Awwad, Kacharava czy będący jesienią kompletnie bez formy Butko. Stało się tak, ponieważ kilku czołowych graczy (Moder, Ramirez, Czerwiński, Ishak) było oszczędzanych na mecz ligowy z… Podbeskidziem Bielsko-Biała ! Kolejna kuriozalna sytuacja to wypożyczenie latem 2020 z NK Osijek Marko Malenicy. Zawodnik ten w poprzednim sezonie w swoim klubie, nie zagrał ani minuty w najwyższej lidze Chorwacji. Malenica przez okres kilkumiesięcznej przygody z Lechem zagrał tylko raz w meczu PP ze Zniczem Pruszków. Tu rodzi się pytanie, czym kieruje się Pan Rząsa sprowadzając tak kiepskich piłkarzy? Gdzie on oglądał Malenicę? Na boisku na pewno nie. Czy Lech to sanatorium dla beznadziejnych piłkarzy, próbujących odbudować swą formę na Bułgarskiej? Kontynuując temat goalkeepera w Lechu: obaj obecni bramkarze to zawodnicy z ligi holenderskiej, w której to Tomasz Rząsa występował podczas swej piłkarskiej kariery. O ile transfer Van der Harta można po części uznać za udany, o tyle Filip Bednarek nijak nie pasuje do Lecha w kontekście polskiej ligi. Kariera Bednarka w poważnej piłce to zaledwie kilkanaście występów w najwyższej klasie rozgrywkowej Holandii. Zważywszy na wiek zawodnika, jest to dorobek znikomy. W zimowym okienku transferowym następcą Jakuba Modera i równocześnie zmiennikiem dla Pedro Tiby został nikomu nieznany Nika Kvekveskiri, którego pozyskaniem zainteresowany był również pierwszoligowy Widzew Łódż. Nic lepiej niż powyższe fakty nie podsumowuje obecnego stanu kadry Lecha oraz kompetencji osób odpowiedzialnych za skład pierwszej drużyny. Kadra jest zbyt wąska i nie gwarantuje odpowiedniej jakości. Lech ma drugi (a w tym sezonie może nawet pierwszy) budżet w Polsce, a po ławce rezerwowych hula wiatr. Jest to zresztą główny dowód na to, że władzom Lecha bardziej niż na tytułach zależy na wyniku finansowym i odpowiedniej sprzedaży produktów wronieckiej akademii. Lech nie zawsze sprowadzi dobrego piłkarza, nawet jeśli będzie miał taką możliwość, ale z pewnością skorzysta z okazji, żeby trochę zaoszczędzić, jeśli tylko będzie po temu sposobność.

Praca Rząsy nie jest jego pierwszą na tak odpowiedzialnym stanowisku. Tomasz Rząsą pełnił już funkcję dyrektora sportowego w Cracovii w latach 2009-2011. Jego działalność w drużynie z Krakowa okazała się totalnym niewypałem. Kontraktowani przez Rząsę zawodnicy, omal nie doprowadzili do spadku tego zasłużonego klubu z Ekstraklasy w 2011r. Profesor Filipiak zapewne do dziś żałuje decyzji o tym angażu w swym klubie. Straconego czasu i roztrwonionych pieniędzy nikt, mu jednak nie cofnie. Po pracy w Cracovii, Rząsa do momentu zatrudnienia w Lechu nie pracował już w żadnym klubie. Przez kilka lat pracował w PZPN i był asystentem Skorży. Co sprawiło, że zarząd zdecydował się na taką, a nie inną osobę na tak odpowiedzialnym stanowisku? Kogo sprowadził nam Rząsa doskonale wiemy. Gdzie są Awwad, Butko, Malenica? Co gra Kvekveskiri, Kacharava, Sykora, Krawec? Ile już pieniędzy wyrzucił w błoto? Ile jeszcze wyrzuci? Czy Lecha, któremu podobno zależy na wyniku finansowym, stać na takie przepalanie kasy? Lech według Rząsy, dysponuje składem do gry na trzech frontach. Gdzie jest w pucharach? Gdzie jest w lidze? Polityka osoby odpowiedzialnej w Lechu za transfery, to jak szukanie grzybów w nocy. Chciałby kozaka, a znajduje muchomora. Trując nim wszystkich. Tak nie buduje się drużyny, mającej grać o sukces. Skąd jednak Rząsa ma o tym wiedzieć ? On zbudował drużynę która o mały włos nie spadłaby z ligi. Nie spadła… oto sukces Tomasza Rząsy, jako dyrektora sportowego.

Dyrektor Sportowy to osoba zajmująca się w klubie całą sferą sportową, a więc drugą drużyną i drużynami młodzieżowymi. Rezerwy na dzień dzisiejszy (7.04.2021) zajmują ostatnie miejsce w II lidze. Ich trenerem od niedawna jest 31 letni Artur Węska. Trener, który zastąpił na stanowisku Rafała Ulatowskiego, pracował dotychczas jako pierwszy trener tylko w jednym klubie – Zniczu Pruszków. Prowadząc go tylko w 26 meczach ligowych ze średnią meczową 1,42. Pod wodzą Węski, rezerwy Lecha Poznań legitymują się obecnie bilansem 2-1-3 co daję średnią 1,17 pkt na mecz, a więc bardzo niską. Tu trzeba postawić pytanie, czy trener z tak małym doświadczeniem powinien prowadzić drużynę rezerw? Wiadomym faktem jest, że druga drużyna istnieje po to, by ogrywać w niej młodzież, która za chwile może wzmocnić I zespół. Pełni również rolę dla rekonwalescentów, oraz zawodników nie mających aktualnie miejsca w kadrze meczowej. Wydawałoby się więc, że trenerem tej drużyny powinien być ktoś z odpowiednim doświadczeniem, który będzie potrafił zarówno przygotować młodzież, jak i odpowiednio wkomponować ekstraklasowych graczy. Czy Artur Węska spełnia te wymogi?

Osobnym zagadnieniem jest budowa kadry rezerw. Sprowadzono do nich np.34 letniego Siergieja Kriwca. Zawodnika doskonale znanego poznańskiej publice. Pytanie, po co drugiej drużynie tak wiekowy zawodnik? Kriwiec to nie ostatni wiekowy zawodnik w rezerwach. Grają w nich 37 letni Grzegorz Wojtkowiak, 33 letni Artur Marciniak, czy 29 letni sprowadzony ostatnio z Warty Adrian Laskowski. Wymienieni zawodnicy nie są żadnym zapleczem dla ekstraklasowego Lecha, nie zbawią też rezerw. Są kolejnymi pomysłami dyrektora Rząsy, którym trzeba płacić. Nie wiadomo faktycznie za co i po co? Kolejny obszar to Centralna Liga Juniorów. Tu również Lech spisuje się kiepsko. Na chwilę obecną znajduje się w niej na 10 msc, mając zaledwie 2 pkt przewagi nad drużynami ze strefy spadkowej. Przed Lechem są między innymi Arka Gdynia i… Escola Varsovia Warszawa. Czas na oddanie głosu samemu zainteresowanemu.

Panie Rząsa może czas, zmierzyć się ze swymi stwierdzeniami z niedalekiej przeszłości?

Zapewne wielu kibiców Lecha Poznań chętnie wysłucha co, ma im Pan do powiedzenia, i czy podtrzymuje Pan swoje opinie?

Oto kilka cytatów z Tomasza Rząsy – Dyrektora Sportowego Lecha Poznań.

„Musimy zająć miejsce w pierwszej trójce. Jesteśmy klubem z drugim budżetem w Polsce i nie wyobrażam sobie, aby nie zakończyć sezonu na ligowym podium”

„Jeśli chodzi o Modera liczymy, że zostanie u nas do lata. Jeśli zaś odejdzie zimą, będą wzmocnienia”

„Nie odpuszczamy Ligi Europy, choć słyszałem takie głosy, że powinniśmy odpuścić i wystawić zawodników drugiego planu. Absolutnie nie odpuszczam, trener Dariusz Żuraw ma szeroką kadrę i rotuje m.in. w meczach Pucharu Polski, ale musimy przestawić się na grę na trzech frontach, absolutnie nie odpuszczając żadnego z nich”

„Wielokrotnie podkreślamy, że transfery do klubu są przygotowywane skrupulatnie przez parę miesięcy. Na daną pozycję wybieranych jest kilku zawodników, którzy są obserwowani przez naszych skautów”

Bilans Tomasza Rząsy wygląda katastrofalnie na każdym z powierzonych mu pól. Kiepskie transfery , beznadziejne wyniki drużyn sportowych Lecha, na niemal wszystkich poziomach rozgrywkowych.

Oto czym na chwilę obecną może „pochwalić|” się Tomasz Rząsa. Obecny dyrektor sportowy nie ma jakichkolwiek argumentów, na obronę swej beznadziejnej pracy w Kolejorzu. Analizując całokształt jego pracy na stanowisku dyrektora sportowego w Cracovii jak i w Lechu, wniosek może być tylko jeden. Ten człowiek nie nadaje się do piastowania tak odpowiedzialnej funkcji w klubie. Jest to fakt, bezsporny i nie podlegający żadnej dyskusji. Na chwilę obecną jest to pierwsza osoba, która powinna opuścić klub w trybie natychmiastowym. Jeśli w Lechu Poznań ma się coś zmienić, to niezwykle ważną funkcję należy powierzyć osobie z doświadczeniem wykraczającym poza totalnie nieudany epizod w Cracovii, z sukcesami w walce o trofea, z kontaktami w wielu państwach . Bez profesjonalisty na tym stanowisku żadne fundamentalne zmiany w klubie nie zajdą, Tomasz Rząsa takowym profesjonalistą nie jest, z nim u steru Lech skazany jest na pogłębiającą się degrengoladę.

Podsumowując.

Prócz promowania młodzieży. Szanse promowania w klubie dostają również ludzie odpowiadający za wyniki sportowe. Tomasz Rząsa pracujący na podobnym stanowisku w Cracovii z opłakanym skutkiem, Dariusz Żuraw nigdy wcześniej nie prowadzący drużyny z ekstraklasy. Artur Węska asystent Żurawia w Zniczu Pruszków. Na takich podwalinach Lech usiłuje budować swój sukces sportowy.

Promowanie młodzieży niezależnie od przydatności do zespołu, nietrafione transfery, ludzie na dorobku na poważnych posadach, zgrani piłkarze kontraktowani do rezerw. Oto obraz obecnego Lecha na niwie sportowej. Lecha w którym dyrektor Rząsa przedłuża kontrakt trenerowi Żurawiowi, na 30 miesięcy… by po niecałych 5 go zwolnić.
Mamy nadzieję, że za te wszystkie chybione decyzje w końcu swoją posadą zapłaci Tomasz Rząsa… dyrektor sportowy Lecha Poznań.

Didavi, Jacek_komentuje, kibol z IV, leftt, Siódmy Majster, tomasz1973


Skomentuj:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

TO TOP