Majster na stulecie

Zaczynamy

Na wstępie chcielibyśmy bardzo podziękować za Wasze wsparcie i wszelkie uwagi do naszego listu otwartego, wyrażone zarówno w komentarzach jak i w śmietniku kibica. (tu wstawcie link do listu). Cieszymy się, że większość z Was poparła naszą inicjatywę i zgadza się z naszymi postulatami. Krytykom i sceptykom też jesteśmy wdzięczni, szczególnie jeśli zgłaszają merytoryczne i konstruktywne uwagi do tego co robimy i zamierzamy. Nie da się ukryć, że liczyliśmy na nieco więcej głosów wsparcia, ale być może nasze myślenie nie jest tak powszechne jak sądziliśmy, może niezbyt szczęśliwa była data publikacji w przerwie na kadrę, a może po prostu musimy więcej pokazać i popracować nad naszą inicjatywą aby Was przekonać do tego pomysłu.

W niniejszym tekście chcielibyśmy się odnieść do najbardziej „popularnych” głosów krytycznych, a także ogólniejszych opinii o tym, co jako kibice możemy (lub nie) obecnie zrobić. Chcielibyśmy też rozwinąć niektóre wątki naszego projektu i zasygnalizować, co planujemy w przyszłości.

Jakim prawem zabieramy głos w sprawie rozwoju Lecha?

Wiele razy słyszeliśmy opinie, że Lech Poznań to prywatna firma rodziny Rutkowskich i nie mamy żadnych podstaw aby zabierać głos w sprawach ich własnego biznesu. Cóż, dziewiętnasty wiek już minął, a wraz z nim model kapitalizmu opartego o zasadę, że właścicielowi w firmie wolno wszystko, i nie musi się on z nikim i niczym liczyć. Lech Poznań, jak każda inna firma, funkcjonuje w określonym otoczeniu i jest uzależniony od relacji z zewnętrznym światem. Kolejorz nie został założony i zbudowany przez rodzinę Rutkowskich od podstaw. Kupili oni klub już istniejący, wrośnięty w organizm miasta i regionu, w którym funkcjonuje. Przejęli więc pewne zobowiązania wobec lokalnej społeczności, przejęli tradycję i historię, której sami nie zbudowali. Co więcej, ich firma korzysta z mienia miejskiego, jakim jest stadion przy Bułgarskiej. Jest to oczywiście korzystanie odpłatne, ale czy to oznacza, że Marcelin Management może ze stadionem zrobić wszystko i nie musi się z opinią właściciela liczyć? Czy każdy płacący za bilet komunikacji miejskiej lub korzystający z dofinansowanego przez gminę przedszkola może w nim robić co chce, tylko dlatego, że zawiera umowę i za nią płaci? Jako „klienci” Kolejorza również mamy prawo do wyrażenia swojej opinii o sprzedawanym nam produkcie i jego jakości. Jesteśmy tą jakością coraz bardziej zdegustowani, i mamy zamiar dać temu wyraz. W końcu przed rozpoczęciem przygody z Lechem rodzina Rutkowskich miała już klub piłkarski we Wronkach, w którym można było realizować projekt fabryki wychowanków i zarabiać pieniądze na ich sprzedaży. A jednak czegoś w tym projekcie brakowało. Brakowało odpowiedniej rzeszy kibiców, renomy, atmosfery i po prostu marki. Te walory miał Lech. Tyle, że to nie są aktywa, które raz zakupione utrzymują swoją wartość nieprzerwanie. Jeśli właściciele mają ochotę z nich nadal korzystać, to muszą o nie odpowiednio dbać. Inaczej mogą obudzić się pewnego dnia będąc właścicielami kopii Amiki Wronki. Z nieliczną bazą kibiców, pustawym stadionem i garstką konsumentów, dla których to, czy Lech jest siódmy czy czternasty w lidze nie ma znaczenia, a Mistrzostwo Polski to rzadko spotykana, nietypowa fanaberia. Można oczywiście uznać, że to nie kibice są dziś „klientami” Lecha. Że są nimi Augsburg, Brighton, czy Derby. A kibice są mniej lub bardziej niepotrzebnym dodatkiem, który włodarze Kolejorza łaskawie tolerują. Dlaczego jednak przenieśli swój biznes z Wronek do Poznania? Czy nazwa „Lech Poznań” do czegokolwiek zobowiązuje?

Czy chcemy decydować o wydawaniu nie swoich pieniędzy?

Wiele razy słyszeliśmy i czytaliśmy, że mamy zbyt wysokie aspiracje. Że Lech nie ma szans w wyścigu o trofea w polskiej lidze, ponieważ miejsce na czele jest zarezerwowane dla klubu stołecznego o najwyższym w Polsce budżecie. Co ciekawe, te same osoby nie widzą nic dziwnego w tym, że pomimo drugiego budżetu w lidze w ostatnich dziesięciu latach Lech w pierwszej „dwójce” był cztery razy, czyli w 60% przypadków zajął miejsce poniżej „budżetowego”. W tym samym czasie tytuły Mistrza Polski zdobywały kluby o niższych niż Lech przychodach (Piast Gliwice, Śląsk Wrocław). Jeszcze ciekawiej wygląda to w Pucharze Polski, w którym w ostatniej dekadzie trofea zdobywały m.in. Cracovia, Lechia, Arka i Zawisza Bydgoszcz. Czyli… jednak nie tylko pieniądze grają. Trzeba je też umiejętnie wydawać. Jesteśmy przekonani, że dla realizacji naszych postulatów nie trzeba Lechowi więcej pieniędzy, niż ma je obecnie do dyspozycji. Uważamy jedynie, że czas przestać wyrzucać te pieniądze w błoto, skupić się na właściwych, sportowych priorytetach, i przestać rzucać się z kolejnymi strategiami od bandy do bandy. Nie mamy oczywiście bezpośredniego wpływu na to, jak Lech wydaje pieniądze. Nie musimy go mieć. Ale mamy prawo oceniać, że te pieniądze wydawane są nieefektywnie, i między innymi przez to Lech znalazł się obecnie w strefie przeciętniactwa pomimo drugiego budżetu w lidze. Jesteśmy przekonani, że to nie brak środków jest dziś powodem niezadowalających wyników sportowych Kolejorza.

Po co działamy, skoro nikt nas nie wysłucha?

Wielu uważa, że to co robimy nie ma sensu, bo nikt z włodarzy Lecha o naszej akcji nie usłyszy. A nawet jeśli usłyszy, to nie będzie się nią przejmował. Zdajemy sobie sprawę, że takie ryzyko rzeczywiście istnieje. Szczególnie, jeśli #MajsterNaStulecie pozostanie nic nie znaczącym projektem kilku naiwnych zapaleńców. Mamy jednak nadzieję, że jeśli będziemy w stanie pokazać szerokie niezadowolenie ze sposobu prowadzenia Lecha i osiąganych przez klub wyników sportowych, to taki głos licznej rzeszy kibiców trudniej będzie zignorować.

Rozumiemy tych, którzy już stracili wiarę. Przyjmujemy do wiadomości, że są tacy, którzy nie czują się dostatecznie związani z Lechem aby ruszyć tyłek i podjąć próbę jakiegokolwiek wysiłku. Wiemy wreszcie, że zawsze znajdą się tacy, którzy sami nic nie robiąc z przyjemnością wytkną nam błędy i będą szukać dziury w całym. Dla nas jednak Lech wart jest wysiłku. Chcemy przynajmniej spróbować.

W najbliższych tygodniach zaprezentujemy naszą szczegółową opinię dotyczącą najważniejszych elementów, które muszą się zmienić, aby obecny Lech stał się znów Naszym Kolejorzem, i aby realna stała się walka o uczczenie jubileuszu klubu Mistrzostwem Polski. Zachęcamy Was do dzielenia się swoimi przemyśleniami, pomysłami i komentarzami dotyczącymi tej akcji. Jeśli będzie nas wystarczająco wielu, może doczekamy się #MajstraNaStulecie.

Didavi, Jacek_komentuje, kibol z IV, leftt, Siódmy Majster, tomasz1973


Skomentuj:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

TO TOP