Majster na stulecie

Majster na stulecie

Niedziela 19.03.1922 r. Dębiec. Tego dnia grupka chłopców zakłada klub, nadając swemu klubowi nazwę KS Lutnia Dębiec. Pewnie sami nie zdawali sobie sprawy, jak ta decyzja wpłynie na przyszłe pokolenia ludzi z Poznania, Wielkopolski i różnych zakątków świata. Dziś obchodzimy 99 urodziny naszego klubu. To dziś po raz ostatni możemy zaśpiewać Lechowi „sto lat” ponieważ za rok będzie to już…nieaktualne :). Jubileusz to dzień do wspomnień. W swym felietonie nie będę opisywał szczegółów powstania, kilkakrotnie zmienianej nazwy klubu, pięknych meczy w europejskich pucharach, stadionów i wieloletniej historii. Aby to opisać musiała by to być książka, a ma być felieton :). Dlatego chciałbym skupić się na kilku sezonach. Dokładnie na siedmiu. Siedmiu, bo tyle razy Lech Poznań zdobywał Mistrza Polski.

Sezon 1982/1983 – Pierwszy majster

Lech prowadzony przez Wojciecha Łazarka przystępuje do tych rozgrywek jako zdobywca PP. Nie jest zaliczany do grona faworytów. Wiodącą siłą w polskiej piłce klubowej był wówczas broniący tytułu Widzew Łódź, i to on był głównym faworytem do tytułu. Lech ma stabilny skład z jedną mega gwiazdą – Mirosławem Okońskim. Tuż przed początkiem sezonu do zespołu dołącza Janusz Kupcewicz z Arki Gdynia, aktualny brązowy medalista z niedawno zakończonych Mistrzostw Świata w Hiszpanii. Kreator gry i, jak się później okaże, jeden z głównych architektów tamtego majstra. Transferowy majstersztyk. Pierwszą rundę rozgrywek Lech gra średnio (bilans 7-2-6), nie gubi punktów w Poznaniu, kiepsko punktuje na wyjazdach. Po pierwszej rundzie lideruje Śląsk Wrocław z 19 pkt, Lech jest dopiero szósty tracąc jednak do drużyny z Wrocławia tylko trzy pkt. W pierwszym meczu rundy rewanżowej Lech pokonuje w Poznaniu drużynę z Wrocławia i zmniejsza dystans do lidera do 2 pkt. W kibicach z Poznania rodzi się nadzieja. Jeszcze zapewne nie na majstra , ale na udany sezon w czubie tabeli. Średnia frekwencja na meczach wiosennych zdecydowanie wzrasta. Lech utrzymuje się w czubie tabeli, Lech gra rewelacyjnie, Lech daje coraz większą nadzieję… Trybuny pękają w szwach. Coraz głośniej słychać z nich głos kibolskiej braci intonujący KKS MISTRZEM JEST!!! W 25 kolejce Lech obejmuje prowadzenie w tabeli. Poznań, Wielkopolska zaczyna wierzyć, że to się uda… Poznań żyje Lechem… Stadion zapełnia się na kilka godzin przed meczem… Do końca pozostaje już tylko 5 meczy… W 26 kolejce Lech jedzie do Krakowa… i wówczas kibole Lecha doznają szoku! Lech przegrywa z Wisłą 0-6 i spada na trzecie miejsce. Łazarek trzęsie szatnią… Lech w następnych meczach pokonuje legię , GKS Katowice i Szombierki Bytom. Po 29 kolejce Lech lideruje w tabeli. Poznań już wierzy, Poznań czeka, Poznań szaleje! To musi się udać! Ostatni mecz to mecz w Zabrzu z Górnikiem. Środa 19.06.1983 r. Trasą do Zabrza mkną auta na poznańskich rejestracjach. Trybuny w Zabrzu wypełnia kilkutysięczna poznańska publika. Setki tysięcy ludzi z Poznania i Wielkopolski w skupieniu słucha radiowego Studia S-13. Po 45 minutach w Zabrzu jest remis 0-0. W rozgrywanym równolegle meczu w Łodzi Widzew prowadzi z Zagłębiem Sosnowiec 1-0 i to on jest Mistrzem. Do szczęścia Lechowi brakuje jednego gola… Jednego celnego strzału dającego Mistrza. Poznań wciąż czeka, Poznań trzyma kciuki, Poznań wierzy! 57 minuta – to w niej Janusz Kupcewicz trafia do siatki Górnika po raz pierwszy… Do końca pozostają 33 minuty, ale pewnie każdy kibol Lecha chce, by ten mecz już się skończył. Każdy z niepokojem wsłuchuje się w radiową audycję, spogląda na zegarek i zapewne wielu modli się, aby już nic się w tym meczu nie zmieniło. 89 minuta – Kupcewicz trafia po raz drugi. Lech prowadzi w Zabrzu 2-0. Nikt i nic nie jest już w stanie wydrzeć Lechowi tego majstra… Poznań już nie czeka, Poznań szaleje! KKS MISTRZEM JEST staje się faktem. Najlepszy strzelec Lecha, Mirosław Okoński, z 15 golami zostaje królem strzelców. Cała piłkarska Polska po raz pierwszy składa pokłon Lechowi Poznań. Dzień 19.06.1983 roku zapisuje się złotymi zgłoskami w historii Lecha. Dzień później, czyli 20.06.1983 roku na Łęgach Dębińskich po raz pierwszy swą wizytę składa papież Jan Paweł II… Pierwsza wizyta papieża, Pierwszy majster… Łegi Dębińskie, Lutnia Dębiec. Czy aby tam u góry ktoś tego nie pilotował :)? Ot taka mała refleksja po tylu latach od tych wydarzeń. Dwa następujące po sobie dni, które na trwałe zapisały się w historii stolicy Wielkopolski.

1983/1984 – Drugi majster

W sezonie 83/84 Lech wespół z Widzewem jest głównym faworytem do zdobycia Mistrza Polski. Z zespołem żegna się Kupcewicz odchodzący do St Etienne, a w jego miejsce szeregi Lecha zasila Henryk Miłoszewicz z legii. Godnie zastępując Kupcewicza. Ponadto z zespołem żegna się między innymi bramkarz Piotr Mowlik, odchodząc do klubu z USA. Oprócz Miłoszewicza zespół zasila Czesław Jakołcewicz, stając się czołowym zawodnikiem Mistrzów Polski. Sezon 1983/84 to debiut Lecha w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych. Lech trafia na Mistrza Hiszpanii Athletic Bilbao i po wspaniałym meczu i golach Niewiadomskiego i Okońskiego pokonuje Basków 2-0. Warto tutaj zaznaczyć, iż jest to najmniejszy wymiar kary dla Hiszpanów. W rewanżu Kolejorz przegrywa jednak 0-4 i odpada z rozgrywek. W lidze w rundzie jesiennej spisuje się bardzo dobrze kończąc ją tuż za rewelacyjnym beniaminkiem Górnikiem Wałbrzych. Rundę wiosenną Lech zaczyna od remisu w Krakowie z Wisłą, by w następnym meczu rozgromić Śląsk Wrocław 6-0. W XIX kolejce tego sezonu dochodzi do historycznego meczu. Bułgarska gości około 45 tys. widzów. Kibole zasiadają na stadionowym zegarze, wdrapują się na dachy milicyjnych pojazdów i wchodzą na pas zieleni tuż przy liniach wyznaczających plac gry. Nie ma gdzie wcisnąć palca. Stadion cały pęka w szwach. Jednak rekordowa liczba kibiców w całej historii stadionu jest świadkiem porażki Lecha z Widzewem 0-1… Ciekawostką z tego meczu jest kontuzja sędziego i zastąpienie go innym. Kolejny mecz to mega sensacja i porażka w Gdyni z Bałtykiem 1-3… Lech ma lekki kryzys, ale ma asa w trenerskim fachu, ma mistrza Łazarka. Męskie rozmowy, ciężki trening i fachowość pozwalają zespołowi szybko zażegnać kryzys. Kolejne 8 meczy to pasmo zwycięstw niebiesko-białych. Po tych meczach Lech lideruje w tabeli mając 3 pkt przewagi nad Widzewem i 2 mecze do końca sezonu. Przypomnę, iż w tamtych sezonach za zwycięstwo przyznawano 2 a nie 3 pkt jak dzisiaj. Mistrzostwo wydaje się pewne. Kolejny mecz to wyjazd do Katowic. Zwycięstwo daje majstra. Ba, nawet remis gwarantuje tytuł. Lech jedzie do średniaka z Katowic pewny swego… Jedzie i przegrywa 0-2. W tym samym czasie w Łodzi Widzew pokonuje Szombierki Bytom 4-2. Na kolejkę przed końcem sezonu Lech ma pkt przewagi nad drużyną z Łodzi i dużo korzystniejszy bilans bramek. Do majstra wystarczy remis w ostatnim meczu w Poznaniu z Pogonią Szczecin. Na długo przed rozpoczęciem meczu zapełnione 40 tys. kibiców trybuny intonują KKS MISTRZEM JEST! W 30 minucie stadion eksploduje… Miłoszewicz z karnego daje Lechowi prowadzenie… W 42 Pogoń po karnym doprowadza do remisu… W Poznaniu do przerwy 1-1 w Łodzi Widzew remisuje z legią 0-0… Jest dobrze. Trybuny walczą razem z piłkarzami. Każdy okrzyk przybliża piłkę do siatki portowców, każdy okrzyk oddala o centymetry piłkę od gola dla Pogoni. W 80 minucie trybuny na chwilkę milkną. Widzew wychodzi na prowadzenie. W Poznaniu wciąż 1-1… Widzew zrównuje się punktami z Lechem. Cały stadion w amoku walczy o tego majstra. KKS MISTRZEM JEST niesie się w najdalsze zakątki Poznania… Te dziesięć minut wlecze się w nieskończoność… Wreszcie gwizdek… Stadion wygrał. Wygrał Lech! Kibole rzucają się sobie w ramiona, na murawie piłkarze wraz z działaczami i panem Trenerem ściskają się w ogromnej radości… Stadion tonie w morzu serpentyn, a na murawie pojawia się kaczka w niebiesko-białych barwach i ogromny tort… Tego dnia Poznań zasypia w rytmie Lecha. Samochody ryczą klaksonami, a na ulicach długo w noc brzmi kiboli głos :). Kilka dni później Lech na Łazienkowskiej pokonuje bezproblemowo 3-0 Wisłę Kraków w finale Pucharu Polski sięgając po dublet. Lech jest absolutnie najlepszy w Polsce!!! Przypomnę ludzi, którzy dali Lechowi sukcesy w tych dwóch sezonach. Pan Trener Łazarek i jego główne asy Mowlik, Pleśnierowicz, Barczak, J Szewczyk, Strugarek, Pawlak, Adamiec, Kupcewicz, Miłoszewicz, Jakołcewicz, Bąk, Niewiadomski, Okoński, Oblewski, Łukasik. Prezes Zeidler i jeden z głównych sponsorów śp. Henryk Zakrzewicz” Luluś”. Prawdziwy sponsor z niebiesko-białym sercem i wiarą w sukces. Taka mała refleksja …Lech w 3 sezonach potrafił zdobyć 4 trofea. 2x MP, 2x PP… Można? Pewnie że można!

Sezon 1989/1990 – Trzeci majster

Trenerem w tym sezonie jest Andrzej Strugarek, zawodnik z drużyny, która zdobywała dwa poprzednie MP. W kadrze zespołu znajduje się też kilku piłkarzy z tamtych lat. Jakołcewicz, Łukasik, i wchodzący wówczas do zespołu Araszkiewicz i Kofnyt. Lech zaczyna sezon fatalnie. W 5 pierwszych meczach zdobywa raptem 2 pkt doznając między innymi klęski 1-5 w Poznaniu z Zawiszą Bydgoszcz. Po tej koszmarnej serii zarząd Lecha postanawia zatrudnić w Lechu w roli pierwszego w Polsce managera Jerzego Kopę. Doskonale znanego poznańskiej publiczności trenera, już kiedyś pracującego w Lechu. Kopa razem ze Strugarkiem od tego momentu prowadzić będą Lecha. Zatrudnienie Kopy okazuje się strzałem w dziesiątkę. Pierwszy mecz po jego przyjściu i od razu pewne zwycięstwo z wrocławskim Śląskiem 3-0. Kolejne pięć meczy to 3 zwycięstwa i 2 remisy. Lech odbija się od dna tabeli. Przyjście Kopy to też zdecydowane postawienie na Andrzeja Juskowiaka: 19-letniego młokosa z ogromnym instynktem strzeleckim, i Kazimierza Sidorczuka w bramce. W pozostałych do końca rundy jesiennej meczach Lech ponosi tylko jedną porażkę kończąc rok 89 na piątym miejscu w tabeli. Runda wiosenna to popis Lecha: na 15 spotkań Lech przegrywa tylko jeden raz z feralną w tym sezonie Zawiszą. Najlepszym meczem w tym okresie jest spotkanie w 25 kolejce ze Stalą Mielec w Poznaniu zakończony zwycięstwem 6-1 i popisem strzeleckim Juskowiaka – zdobywcy pięciu goli. Po tym meczu Lech obejmuje prowadzenie w tabeli nie oddając go już do końca. Mistrza pieczętuje na Łazienkowskiej remisując z gospodarzami 1-1. Na tym stadionie Mistrz smakował wyjątkowo :)… Lech zostaje mistrzem wyprzedzając o 2 pkt Zagłębie Lubin i GKS Katowice. I tu pewnego rodzaju ciekawostka dla młodszych czytelników, jak i przypomnienie dla starszych. W tamtych czasach przez kilka sezonów zwycięstwa różnicą trzech bramek premiowane były dodatkowym punktem, a porażki minusowym… Lech wygrał za 3 pkt 5 razy, przegrał za minus 1 raz. Zagłębie i GKS wygrały 2 razy i nie przegrały ani razu. Gdyby nie było bonusów za wygrane 3 bramkami wszystkie 3 drużyny miały by na koniec sezonu po 38 pkt… ale i tak Mistrzem zostałby Lech dzięki korzystniejszej różnicy bramek. Lech zostaje Mistrzem, a królem strzelców z 18 golami Andrzej Juskowiak… Drugi sezon , kilkadziesiąt meczy w I lidze i król strzelców… To były transfery! Niekoniecznie z Bałkanów, ale z …Gostynia. Skład Lecha w tym sezonie tworzyli w głównej mierze następujący zawodnicy: Sidorczuk, Rzepka, Jakołcewicz, Łukasik, Kryger, Kofnyt, Skrzypczak, Araszkiewicz, Juskowiak, Pachelski, Bayer, Trzeciak.

Sezon 1991/1992 – Czwarty majster

Po nieudanym poprzednim sezonie, w którego końcówce podziękowano za pracę duetowi Kopa- Strugarek, Lecha do rozgrywek przygotowuje Henryk Apostel powtórnie zatrudniony w klubie, i mający za sobą pracę z kadrą U18 i U21. Znaczącym transferem do Lecha jest zakontraktowanie Jerzego Podbrożnego z Igloopolu Dębica. Apostel tworzy atak marzeń. Trio Trzeciak, Podbrożny i najlepszy polski piłkarz 1991 roku Juskowiak sieje popłoch na polskich stadionach. Lech gra futbol bardzo widowiskowy, okraszony wieloma golami, a przy tym niezwykle efektywny. Na dowód tego niech świadczy fakt, że na 34 mecze w I lidze tylko w jednym Kolejorz nie strzela gola! Choć dziś zapewne wydaje się to śmieszne, to średnia widzów na Kolejorzu w tamtym sezonie oscylowała w granicach 10-11 tys, co było i tak najwyższą średnią w całej lidze. Sezon bez dramatycznej historii, w której to Lech nadawał ton lidze i zdobył Mistrza już na trzy kolejki przed końcem, nie przegrywając w Poznaniu żadnego meczu. Do dziś to mistrzostwo pozostaje zdobytym najszybciej, jak i z największą przewagą (5 pkt) nad drugim zespołem. Podbrożny z 20 golami zostaje czwartym po Aniole, Okońskim i Juskowiaku królem strzelców polskiej ligi w historii Lecha. Główni architekci tamtego sukcesu to Sidorczuk, Rzepka, Gębura, Wojtala, Kryger, Bereszyński, Kofnyt, Remień, Moskal, Skrzypczak, Podbrożny, Juskowiak, Trzeciak. Warto podać bilans tamtego sezonu: 19-11-4 66-38. Tuż po sezonie Andrzej Juskowiak zostaje sprzedany do Sportingu Lizbona, by już jako jego zawodnik zdobyć dla Polski wicemistrza olimpijskiego i tytuł króla strzelców tej imprezy, oraz ponownie wygrać plebiscyt na najlepszego polskiego piłkarza. Od dawna zastanawiam się, co powodowało niską względem poziomu prezentowanego wówczas przez Lecha frekwencję na Bułgarskiej? I do dziś nie mogę znaleźć odpowiedzi… To była naprawdę wspaniała ekipa.

Sezon 1992/1993 – Piąty majster

Lech z bardzo mocnym składem zaliczany był przez wszystkich do głównego faworyta w batalii o mistrza w tym sezonie. Co prawda z zespołu ubył Juskowiak, jednak Kolejorza zasilił Jerzy Brzęczek – kapitan srebrnej jedenastki z Hiszpanii przetransferowany do Lecha z lokalnego rywala – Olimpii, będący wówczas jednym z najlepszych polskich piłkarzy. Przewidywania fachowców sprawdziły się. Kolejorz rozpoczął sezon w kapitalnym stylu odnosząc w pierwszych sześciu meczach komplet zwycięstw. Wystarczy powiedzieć, iż bilans bramek po tych sześciu kolejkach był niezwykle imponujący: 17-2, a więc prawie 3 gole na mecz! Lech mocno usadowił się na fotelu lidera i w pełni kontrolował przebieg ligowej rywalizacji. Pewne prowadzenie w lidze pozwoliło Lechowi spokojnie przygotowywać się do startu w Pucharze Mistrzów. Pierwszym przeciwnikiem było łotewskie Skonto Ryga, z którym Lech łatwo się uporał. Kolejnym przeciwnikiem okazał się mistrz Szwecji IFK Goeteborg. Wszystkim wydawał się to rywal jak najbardziej w zasięgu Lecha. W pierwszym meczu w Szwecji Lech przegrał 0-1 po bramce w koncówce meczu. Rewanż w Poznaniu zapowiadał się niezwykle ekscytująco. Cały Poznań wierzył, iż IFK uda się wyeliminować. Jednak 25 tysięczna publiczność przeżyła ogromny zawód. Lech przegrał przy Bułgarskiej aż 0-3 i pożegnał się z pucharami. Po porażce z IFK , Lech notuje też pierwszą porażkę w XV kolejce I ligi. Rundę jesienną Kolejorze kończą na 1 msc z fantastycznym bilansem 12 zwycięstw, 4 remisów i 1 porażką, przy przytłaczającym bilansie bramek 42-9! Lech w tej rundzie wprost miażdżył rywali: po 5-0 z Górnikiem Zabrze i Jagiellonią, 6-1 w derbach z Olimpią , 7-1 z Hutnikiem Kraków, niech będą obrazem, jak wielką siłą dysponowała tamta drużyna. Lech wydawał się murowanym kandydatem na majstra. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyobrażał sobie innego scenariusza jak pewny marsz po kolejny tytuł. Przyszła jednak wiosna… I tu stało się się coś niewyobrażalnego. W 9 meczach rundy rewanżowej Lech nie wygrywa ani razu (!) notując 6 remisów i 3 porażki. W międzyczasie z powodów zdrowotnych z funkcji trenera rezygnuje Henryk Apostel zastąpiony przez legendę Lecha Romana Jakóbczaka. Lech spada w ligowej tabeli na 5msc. Każda fatalna passa musi się kiedyś skończyć. Lech zaczyna gonić konkurentów, i w pozostałych 8 meczach wygrywa 6 razy i 2 razy remisuje. Jest to jednak za mało do mistrzowskiego tytułu. Lech jest trzeci, tracąc do wyprzedzających go rywali tylko 2 pkt. Jednak to nie koniec rozgrywek, mimo, że żaden mecz się już nie odbędzie. Przed ostatnią kolejka liderem jest klub z Warszawy mający tyle samo punktów co drugi ŁKS, jednak lepszą o trzy gole różnicę bramek. No i tu zaczynają się cuda :)… ŁKS wygrywa w Łodzi ze zdegradowaną Olimpią 7-1, a w Krakowie Wisła przegrywa z drużyną z Warszawy aż 0-6. Przypadek i aż dwa festiwale goli? Na bramkę jednej drużyna w korespondencyjnym pojedynku odpowiada drugą. Najlepiej grało radio…tak oto piłkarska Polska skwitowała te dwa mecze. Oburzenie jest ogromne. Prezes PZPN Ryszard Kulesza grzmi „Cała Polska widziała”. Tak! Cała Polska widziała, jak klub z Warszawy „zdobywał czystego mistrza”. Kto oglądał fragmenty meczu w Krakowie ten widział tą nieskazitelną „czystość tego meczu”. 10 Lipca 1993, a więc prawie miesiąc po oficjalnym zakończeniu rozgrywek, PZPN na walnym zjeździe anuluje wyniki obu meczy i odbiera zwycięzcom wywalczone w nich punkty. Tabela zmienia kształt. Lech, ŁKS i warszawiacy mają po 47 pkt. Jednak to Lech ma najkorzystniejszy bilans bramek 70-29 i to Lech jest Mistrzem Polski w tamtym sezonie, a Jerzy Podbrożny z 25 golami zostaje królem strzelców. 10 lipca 1993 roku na trwałe zapisał się w historii polskiej piłki… Na trwałe zapisał się też w historii Lecha. To właśnie tego dnia zmarł jeden z twórców słynnego poznańskiego ABC, jeden z najlepszych piłkarzy naszego klubu, jego symbol i legenda – Teodor Anioła… Mistrzostwo i śmierć… Dwa jakże odmienne bieguny, które zaserwowało życie tamtego dnia.

Sezon 2009/2010 – Szósty majster

Mijają kolejne lata. Lech przechodzi różne koleje losu. Boryka się z ogromnymi problemami finansowymi. Po 28 latach gry na najwyższym szczeblu rozgrywek w sezonie 1999/2000 spada z ligi pieczętując swój los porażką w Zabrzu z Górnikiem 0-4 na tym samym stadionie, na którym świętował pierwszego majstra. Lech po dwuletniej banicji wraca do Ekstraklasy. W sezonie 2003/04 sięga po Puchar Polski pokonując w dwumeczu klub z Warszawy. Po tym meczu nie mogący pogodzić się z porażką kibice gospodarzy próbują ukraść medale zwycięzcom z Poznania. No cóż… honor ma różne odcienie. Lech znajduje wreszcie sponsora, który postanawia zainwestować w klub. Jacek Rutkowski obejmując klub zapowiada w mediach walkę o trofea, Ligę Mistrzów i szybki rozwój klubu. Nadchodzi sezon 2009/2010. Lech przystępuje do tego sezonu w glorii zdobywcy Pucharu Polski, ma też za sobą fantastyczną przygodę w Europejskich Pucharach, w których to dociera do 1/16 odpadając z włoskim Udinese. Wspaniałe mecze w Europie do dziś wspominane są przez kiboli z Poznania. Warto w tym miejscu wspomnieć rekordowe zwycięstwo z Grasshopers Zurych 6-0 i niezwykle dramatyczny mecz z Austrią Wiedeń 4-2, w którym to w ostatniej akcji meczu Rafał Murawski zdobywa gola na wagę awansu do fazy grupowej. Jednak wszyscy w Poznaniu wciąż czekają na Mistrza Polski. Trener Jacek Zieliński ma do dyspozycji bardzo mocny skład w którym prym wiodą Bosacki, Murawski, Injać, Stilić, Arboleda, Peszko i młoda, wschodząca gwiazda światowego futbolu Robert Lewandowski. Stadion na Bułgarskiej jest w ciągłej przebudowie, dlatego mecze rundy jesiennej w roli gospodarza Lechici rozgrywają we Wronkach na tamtejszym kameralnym stadionie mieszczącym około 5 tys. widzów. Kolejorze rozpoczynają ligę średnio, po 9 kolejkach mają aż 11 pkt straty do głównego rywala w walce o tytuł, czyli krakowskiej Wisły. Odpadają też z pucharów Europy i Polski po porażce w karnych z FC Brugge i Stalą Stalowa Wola. W X kolejce w konfrontacji dwóch ligowych faworytów Lech pokonuje we Wronkach Wisłę 1-0 i zmniejsza dystans do lidera. Lech zaczyna gonić, Lokomotywa rozkręca się powoli, jak w Tuwimowym wierszu… Rundę jesienną Lechici kończą ostatecznie na 3 msc , mając 8 pkt straty do liderujących Krakusów. Rundę wiosenną Lech rozpoczyna wybornie pokonując w Warszawie Polonię 3-0… Strata do lidera to 5 pkt… Lokomotywa się rozkręca… Kolejny mecz to wreszcie powrót do domu. Naszego domu. Powrót na Bułgarską. Stadion zostaje częściowo otwarty, do dyspozycji oddane są II i IV trybuna mogące pomieścić około 12 tys. kiboli. Lech po wronieckiej banicji pokonuje w pierwszym meczu w tym sezonie na Bułgarskiej Cracovię 3-1… Strata do lidera 2pkt… Czuć moc Lokomotywy… W XXVII kolejce niepokonany w tej rundzie Lech wygrywa ze Śląskiem we Wrocławiu 3-0… Strata do Wisły maleje do 1 pkt…

Lokomotywa mknie, czy jednak starczy jej pary? Punkt straty, a do końca sezonu tylko trzy mecze. 270 minut ligowej rywalizacji do wyłonienia mistrza. W XXVIII kolejce prowadzący duet solidarnie wygrywa swe mecze. Tabela nie zmienia się. Wisła o pkt przed Lechem… XXIX kolejka Lech jedzie na mecz z Ruchem, Wisła gra derby na Cracovii… 90 minuta obu meczy: na Cichej w Chorzowie 1-1, a w derbach Wisła prowadzi 1-0… Koniec! Nie ma już szans! W tym momencie Lech traci do Wisły 3 pkt… Sędzia dolicza w obu meczach kilka minut. Ruch atakuje. Zawodnik Ruchu traci jednak piłkę i symuluje faul. Piłkę ma Lewandowski, wszyscy czekają aż wykopnie ją na aut. Lewy spogląda na podnoszącego się powoli z murawy rywala i nie przerywa akcji. Podaje do Sergieja Kriwca, Białorusina ściągniętego w tej rundzie do Lecha z Bate Borysow. Kriwiec przyjmuje piłkę, odwraca się i strzela… Cicha nie jest już Cichą… Szał poznańskich kiboli mógłby być pretektstem do zmiany nazwy tej ulicy. Lech prowadzi 2-1 ale to ciągle mało… Mistrzem na tą chwilę wciąż jest Wisła z pkt przewagi. Do końca meczu sekundy. Chwilę po golu dla Lecha Cicha w Chorzowie wręcz eksploduje… W Krakowie Mariusz Jop strzela samobójczego gola… MISTRZ MISTRZ KOLEJORZ niesie się po Chorzowie!!! Piłkarze na murawie domyślają się, że nastąpiła zmiana wyniku w Krakowie. Koniec. Kibole Lecha szaleją! Takiego scenariusza nie napisałby najlepszy autor kryminałów, napisało go życie… Lokomotywa mija stację Kraków. Lokomotywa mknie po mistrza. Mknie by powrócić na właściwy tor po 17 latach… Ostatnia kolejka. Do Poznania przyjeżdża Zagłebie Lubin. Bilety na ten mecz na czarnym rynku osiągają horrendalne ceny. Każdy kibol Lecha chce być tego popołudnia na Bułgarskiej. Nie każdy może. Dwójka i czwórka pękają w szwach. Nie ma gdzie wsadzić palca. W Kotle pojawia się efektowana oprawa „Mistrz powrócił ma się zdrów” stadion spowija dym z odpalanych rac. Każdy czuje tego mistrza. MISTRZ MISTRZ KOLEJORZ grzmi Bułgarska. W 23 min zawodnik Zagłębia kieruje piłkę do własnej siatki. W 58 Lewandowski strzelając drugą bramkę zapewnia sobie tytuł króla strzelców. Kolejne minuty meczu to już jeden wielki koncert kiboli Lecha. Wynik już nie ulega zmianie. Lech wygrywa 2-0 i zdobywa tytuł Mistrza Polski… Lokomotywa dobija do stacji końcowej z napisem Mistrz Polski… Lokomotywa lśni złotym blaskiem. 17 lat. Tyle czekał Poznań na Mistrza. 17 lat wierności, oddania, próby charakteru i przywiązania… Na trybunach i murawie zaczyna się wielka feta. Z głośników płynie „We are the champions” dla nowo koronowanego Mistrza. Kibole powoli opuszczają stadion udając się na Stary Rynek, na którym już gromadzą się tłumy, którym nie dane było oglądać meczu na stadionie. Niebiesko-Biała fala niesie ulicami miasta wspaniałą nowinę. W domach otwierają się okna z wiwatującymi kibolami. Klaksony trąbią w rytm “Mistrz Mistrz Kolejorz”. W Poznaniu rozpoczyna się nocny karnawał. Tłum ze stadionu dociera na Stary Rynek, na którym już świętuje się w najlepsze. Kibole wdrapują się na wszelkie pomniki, rusztowania, są wszędzie. Knajpy notują astronomiczne zyski. Odpalone piro tworzy niepowtarzalną atmosferę… Klimat majstra słychać i czuć w całym Poznaniu. Stary Rynek staje się kilkudziesięciotysięczną sceną niebiesko-białej braci. Wszyscy w fenomenalnych nastrojach czekają na piłkarzy, sztab szkoleniowy i członków zarządu, którzy odkrytym autobusem majestatycznie przemieszczają się ulicami miasta. Wreszcie są! Gdyby ktoś wówczas zmierzył siłę decybeli i zadymienia zapewne wszczął by natychmiastowy alarm. Stary Rynek płonie, ale nikt nie ma zamiaru go gasić :). Mistrz Mistrz Kolejorz grzmi niebiesko-biała familia. Mistrz świętowany jest godnie przez całą noc :)… Ta noc do innych była niepodobna… Kto to przeżył, zachowa ten obraz do końca swoich dni. 17 lat. W Polsce zmieniło się wiele, w Poznaniu zmieniło się wiele, wiele też zmieniło się w Lechu. Dla wielu świętujących był to pierwszy mistrz, dla wielu powrót wspomnień do wcześniejszych mistrzostw… Dla wszystkich jednak był to mistrz zasłużony.

Sezon 2014/2015 – Siódmy majster

Lech rozpoczął rozgrywki od rozgromienia Piasta Gliwice 4-0. Był to popis Ubiparipa – strzelca trzech goli. Mecz decyzją wojewody Florka odbywał się przy pustych trybunach, co było karą za odpalenie pirotechniki w ostatnim meczu poprzedniego sezonu. Klub zorganizował przed stadionem telebim, dzięki czemu kibole mogli wspólnie śledzić przebieg spotkania. Kilka dni później kibice mogli już z trybun oglądać awans do kolejnej rundy europejskich pucharów po zwycięstwie nad Nomme Kalju 3-0. Kolejne mecze nie były już tak udane, a totalną kompromitacją kończy się dwumecz z islandzkim Stjarnan, po którym to Lechici odpadają z europejskich rozgrywek. Zwycięstwo w Gdańsku z Lechią to koniec pracy w Lechu trenera Rumaka. Funkcję trenera tymczasowego przez następne trzy kolejki pełni Krzysztof Chrobak. Jego następcą zostaje Maciej Skorża, który po porażce w Białymstoku z Jagiellonią notuje nieudany debiut na trenerskiej ławce. Lech po 8 kolejkach ma na koncie raptem 10 pkt. Jednak następne mecze to pasmo sukcesów. Na 11 meczy Lech wygrywa 6 razy, remisuje 4 i przegrywa raz. Warsztat Skorży daje rezultaty. Po zwycięstwie nad Ruchem Chorzów w XXI kolejce Lech traci już tylko 2 pkt do lidera. W 25 kolejce, przy rekordowej na meczu ligowym publice (niecałe 42 tys.), na „nowej” Bułgarskiej Lech pokonuje drużynę z Warszawy 2-1. Mecz ten zapisał się w historii największą oglądalnością w stacji Canal +. Starcie dwóch głównych pretendentów do tytułu obejrzało ponad 413 tys. telewidzów. Po 30 kolejkach i zakończeniu rundy zasadniczej Lech plasuje się na 2 msc ze stratą 2 pkt za liderem ze stolicy. Rozdzielenie ligi na grupę mistrzowską i spadkową z jednoczesnym podziałem zdobytych punktów w rundzie zasadniczej przez 2, czyni tę stratę do Warszawiaków jeszcze mniejszą, gdyż na starcie grupy mistrzowskiej wynosi ona jedynie 1 pkt. 9 maja Lech udaje się na stadion Narodowy by rozegrać finał PP. Lech przegrywa w finale z Warszawiakami 2-1… Ósmy w historii finał Pucharu Polski okazał się przegranym. Ponad 10 tys. kiboli Lecha wraca do domu w minorowych nastrojach. Czas na początek rundy finałowej. Lech ponownie jedzie do Warszawy. Tym razem na stadion lidera, z którym tydzień wcześniej przegrał w finale PP. Piłkarze pałają żądzą rewanżu. Pierwsza połowa tego meczu to czujna gra obu zespołów bez fajerwerków i emocji. Skorża i jego team mają świadomość, że tego meczu nie można przegrać. Pierwsze pięć minut drugiej połowy wstrząsnęło Warszawą. W 47 minucie Darko Jevtić dopada do odbitej przez obrońców rywala piłki i strzałem po ziemi otwiera wynik tego meczu. Dwie minuty później Karol Linetty przejmuje piłkę na środku boisku i w szaleńczym tempie mknie w stronę bramki przeciwnika, a następnie strzałem sprzed pola karnego podwyższa wynik na 2-0… Głośne trybuny gospodarzy milkną, szaleje ponad tysięczna grupa fanatyków Lecha. Lech w tym momencie luzuje Warszawiaków na fotelu lidera. Po niespełna 50 minutach Lech prowadzi w stolicy 2-0. Wynik – marzenie. W 55 minucie gospodarze zmniejszają rozmiary porażki. Do końca 35 minut i 2-1 dla Lecha. Lech walczy, Lech się nie poddaje, Lech wygrywa, Lech bierze rewanż… Lech bezceremonialnie zrzuca z fotela dotychczasowego lidera u niego w domu, uzyskując nad nim dwupunktową przewagę. Tym razem pociąg emanuje radością. Mamy lidera i do końca sezonu 6 meczy. Kolejny rywal to Jagiellonia, którą Lech gości na Bułgarskiej. Ku rozpaczy poznańskiej publiki Lech przegrywa 1-3. Przewaga topnieje do 1 pkt. Do końca 5 kolejek. Damy radę? Kolejne cztery mecze to seria zwycięstw, w tym imponujące 6-1 z Górnikiem w Zabrzu. Przed ostatnią kolejką Lech ma 3 pkt przewagi nad drugą drużyną. Ostatnim rywalem jest Wisła Kraków, z którą trzeba co najmniej zremisować. Ponad 41 tys. widzów zasiada na Bułgarskiej. Cały stadion unosi w górę niebiesko-białe szale i intonuje „ W górę serca”. Na trybunach pojawia się kartoniada z hasłem „2015 Mistrz Polski” i tuż przed końcem meczu wspaniała oprawa maga zakładającego koronę na głowę nowego Mistrza z podpisem „ Po 5 latach przyszedł w chwale – Mistrz Polski – a królestwu jego nie będzie końca”. Wszystko to ozdabiają płonące race tworzące niesamowitą scenerię. Trybuny intonują „Mistrz Mistrz Kolejorz”.

Wyczuwający ogromną rangę meczu Lechici tym razem nie grają rewelacyjnie. Trybuny walczą razem z drużyną. Głośny doping dodaje drużynie pewności i wiary… Wiedzą że nie są sami. Wiedzą że mają za sobą serca trybun i serca setek tysięcy kiboli rozsianych po różnych zakątkach Polski jak i świata. 90 minut tego meczu wydaje się nieskończonością… Tuż przed końcem meczu Wisła marnuje szansę na objęcie prowadzenia… Wreszcie sędzia gwiżdże ostatni raz w tym sezonie! Z głośników znów płynie „We are the champions”. Lech powraca na tron. Wśród wielu przyśpiewek daje się słyszeć “Jeden jest Mistrz Polski, jedna…” resztę sobie dośpiewajcie :). Piłkarze szaleją na murawie, kibole na trybunach. Jasmin Burić wdrapuje się na bramkę i odpala race, a trybuny intonują „Mistrz Mistrz Kolejorz” :). Maciej Skorża fruwa w powietrzu podrzucany przez szczęśliwych piłkarzy. Kibole po ceremonii, tak jak pięć lat wcześniej, tworzą niebiesko-biały pochód zmierzający na plac Adama Mickiewicza. Tym razem to tam Poznań fetuje swojego Mistrza. Poznańską noc rozświetlają odpalane race. Kibolska brać co chwila intonuje nowe piosenki ku chwale Lecha. Przebojem tej nocy staje się ponownie „Mistrz, Mistrz, Kolejorz”. Latarnie „oblepione” są kibolami w niebiesko-białych barwach. Na plac Mickiewicza przychodzą rodzice z dziećmi na ręku… by od oseska uczyć ich Lecha. Symbolu tej niepowtarzalnej krainy. Symbolu Poznania i Wielkopolski. Bo tak ich wychowano, to im wpajano, i tego wymagano. W poniedziałek w wielu zakładach pracy w Poznaniu i Wielkopolsce odnotowano zadziwiającą absencję „chorobową” ;)oczywiście w pełni rozumianą przez pracodawców :).

I tak już na koniec tego długiego felietonu, moje „ Na chłodno” 🙂 . Dane mi było w swoim życiu smakować każdego majstra. Ten z początku lat osiemdziesiątych, ten Łazarkowy z III i I trybuny, z pozycji ucznia szkoły podstawowej. Ten z lat dziewięćdziesiątych z Kotła… serca stadionu. Zawsze to powtarzałem i będę powtarzał. I te dwa ostatnie, już z czwartej trybuny. Każdy Mistrz był inny, każdy niepowtarzalny, każdy wyjątkowy… ale każdy miał jeden wspólny mianownik. Niebiesko-Białe barwy . Za rok Lech obchodzi wyjątkowy i niepowtarzalny jubileusz. Piękną rocznicę. Lech dokładnie za rok będzie miał 100 lat. To szczególna rocznica. Coś, czego nigdy więcej nie przeżyjemy w swoim życiu. Coś, czego wielu kibolom nie dane było doczekać, bo tworzą już sektor niebo. Coś, czego inni nie doświadczą, bo jeszcze ich nie ma. Dziś, przy okazji 99 urodzin Kolejorza, pewnie wielu z Nas wychyli coś mocniejszego i zaintonuje „Sto lat” klubowi, któremu kibicuje. Klubowi, którego nikt nie kazał nam wybierać. Klubowi, bez którego nasze życie byłoby mniej bogate, mniej barwne i mniej ekscytujące. Dziś zaśpiewamy to po raz ostatni. Dociera to do Was? Za rok ta piosenka będzie nieaktualna, straci swój sens i klimat. Czego życzyć Lechowi w tę ostatnią dwucyfrową rocznicę? Życzenie jest tylko jedno. Majster na stulecie !!!

(kibol z IV)


Skomentuj:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

TO TOP